czwartek, 21 listopada 2013

Mama kiedyś... :)

Dzisiejszy post dedykuje specjalnie dla mamy Alinki. :) Która zainspirowała mnie do stworzenia tego postu. :) Jestem jeszcze młoda, ale swoją szaloną młodość już przeżyłam, nadszedł czas by spoważnieć, ułożyć sobie życie, żyć, kochać i być kochaną. :) Dlatego kolorowe włosy, glany i inne głupoty poszły w niepamięć, a na pierwszym miejscu jest rodzina i przede wszystkim moja Lenusia!:) Jestem szczęśliwa i na daną chwilę spełniona, ale tęskni mi się za latami kiedy mogłam robić co chciałam, to na co miałam ochotę i kiedy chciałam. Z jednej strony włosy zawsze mogłabym przemalować na jakiś szałowy kolor, ale wydaje mi się, że już mi nie wypada, zresztą mój mąż bardzo jest sceptycznie do tego nastowiony, Kacper stawia raczej na naturalność i skromność. Ale może kiedyś, kiedyś... :)

Proszę bardzo oto ja w wydaniu czerwonym:






Tu w pomarańczowym:







A tak mniej więcej wyglądam dziś :)




A może Wy drogie Mamuśki podzielicie się swoimi zdjęciami z lat liceum? :)

sobota, 16 listopada 2013

7 ciekawostek o mnie:)

No i ja podziele się z Wami 7 ciekawostkami o mnie, choć można by zabawić się w " 50 faktów o mnie " dopiero wtedy można by się wykazać. :) No nic na razie pisze o siedmiu. :)

1. Gimnazjum i początek liceum przechodziłam w glanach, bojówkach, ramoneskach, tylko i wyłącznie czarnych ubraniach, z wygolonymi bokami i ala irokezem. Dzięki Bogu w liceum dziewczyny wzięły się za mnie i pomogły mi zrobić z siebie prawdziwą kobietę. :) I udało się, bo teraz uwielbiam szpilki, szminki i eleganckie ubrania. Teraz nie wyobrażam sobie siebie w tamtym stylu. :)

2. Kiedyś byłam bardzo religijna, byłam bardzo praktykującą katoliczką. Chodziłam do Kościoła w każdą niedziele, każde święto, każdy piątek i zdarzało mi się chodzić nawet na tygodniu. Należałam do KSMu, brałam udział w różnorakich akcjach katolickich, ale to to się zmieniło diametralnie, w Boga wierze nadal, ale praktyka już nie ta sama. W dodatku męża mam innej wiary, ale mimo to nasza córeczka wychowywana jest w mojej, naszej katolickiej wierze. :)

3.Jestem jeszcze posiadaczką dwóch mleczaków, w dodatku dolnych jedynek, na stałe się nie zanosi, bo nie mam zawiązków, więc kiedy wypadyną mi owe jedynki będę zmuszona wstawić sobie implanty, ewentualnie chodzić szczerbata.:D

4. Do 14 roku życia mieszkalam na typowej wsi koło jeziora, do plaży miałam ok 1km, także całe dzieciństwo, spędziłam nad wodą. Przeprowadziłam się do małego miasteczka, osady, gdzie poznałam mego męża, więc przeprowadzka miała chyba coś na celu. :)

5. Zawsze chciałam nauczyć się grać na gitarze, gitare miałam, nauczyciela też, nawet dwóch, bo moja mama gra na gitarze klasycznej, a mój mąż na elektrycznej, miałam wszystko co potrzeba tylko zapału nie. Po 3 konkretnych podejściach zrezygnowałam.

6.Miałam na głowie już chyba wszystkie kolory włosów, najlepiej czułam się w czerwonych i rudo-pomarańczowych. Ale musiałam spoważnieć i przemalowałam się na mój naturalny kolor.

7. Jestem wielką beksą, płacze ze szczęścia, płacze kiedy mi smutno, kiedy się stresuje, martwie, przejmuje i  kiedy się śmieje. Zawsze płacze na filmach.




I ja zachęcam do zabawy. :)

środa, 13 listopada 2013

Mamy diagnozę...

To co dolega mojej Lenusi to żaden skok rozwojowy, ani trauma, kolka, ani wyczytana przeze mnie nadpobudliwość niemowlęca nic z tych rzeczy...
Po wizycie u neurologa okazało się, że nasza Malutka ma początki wzmożonego napięcia mięśniowego, stąd zaciskanie piąstek, pręgowanie się i płacz. Dzięki Bogu to początek początków, który bardzo łatwo da się zapobiec, na szczęście napięcie jest minimalne, bardziej występuję po prawej stronie, dlatego mamy ćwiczenia,żeby pobudzić mięśnie lewej strony. Na wizycie byłyśmy w czwartek, minął prawie tydzień a my widzimy już różnice. :) Ponadto Malutka ma nadwrażliwość na bodźce, które odbiera jej ciało i umysł. Dlatego tak źle śpi, dlatego płacze, ponieważ odbierając najprostsze bodźce jest nimi przerażona. Wynika to z niedojrzałego układu nerwowego i wcześniactwa. Dlatego doktor zaleciła Nam wychowywanie Lenusi w wielkim spokoju, musimy prowadzić bardzo regularny tryb życia, stałe pory karmienia, spacerów, kąpania itp co z Niunią nie jest takie proste, ale damy radę. :) Musimy unikać szumu, zamieszania, głośniejszej muzyki, włączonego telewizora, tłumu ludzi, gości, obcych itp bo to wszystko ją nakręca i dlatego poźniej odreagowuje płaczem, bo nie radzi sobie z tym wszystkim. Szczerze liczyłam na jakieś leki, które wyciszą Lenke, ale nic z tych rzeczy nie dostałyśmy tylko radę " zalecam stoicki spokój " :) Tak więc nawet kiedy nie mam już siły i mam chęć wyjść z domu i nie wrócić, całuję ją w czółko i tłumacze sobie, że to przecież nie jej wina!

A to moja oaza spokoju, tylko i wyłącznie wtedy kiedy śpi. :)


wtorek, 5 listopada 2013

Wielka niewiadoma?

Co jest mojemu dziecku? Kolka? Skok rozwojowy? Trauma po badaniu? Charakterek, humorki? A może coś je boli? A może jest nieszczęśliwe, znudzone? Nie wiem, naprawdę nie wiem to największa niewiadoma mojego dziecka. I kiedy opowiadam wszystkim jak zachowuje się moje dziecko każdy patrzy się z wielkim zdziwieniem i powtarza po mnie " nie mam pojęcia co jej jest " Ale większość tak naprawdę myśli sobie  " to przecież dziecko dlatego płacze " albo " pewnie sobie nie radzi i wyolbrzymia, bo jest przewrażliwiona  " nie... nie jest tak, bo gdybym była sama to może nikt by mi nie uwierzył, ale moja mama jest u Nas codziennie, bo ja najzwyczajniej w świecie nie radzę sobie z Małą. Mama jest świadkiem i tak jak ja rozkłada ręcę. Co właściwie dzieje się z moim dzieckiem?
Może któraś z Was spotkała się z takimi objawami?

  •  Lenka prawie w ogóle nie śpi w dzień, w gre wchodzi tylko drzemanie i to z zegarkiem w ręku po 2 min, 5 min,  czy 10 min, w niedziele najdłużej pospała 18 min i później 10 min, więc łącznie prawie pół godziny w ciągu dnia, czy to nie za mało na sen 3 miesięcznego dziecka?
  •  kiedy już zaśnie, bardzo szybko wybudza się ze snu z przerwźliwym płaczem
  • ma wahania apetytu, raz je łapczywie tak, że za chwilę prawie wszystko uleje, albo przez cały dzien nie chce w ogóle jeść, je po 20 ml, najwięcej zjada  70 ml ale tylko na raty
  •  w dodatku podczas jedzenia, trzymając butle w buzi je i w tym samym czasie płacze przy czym sie krztusi, denerwuje, kręci, macha rączkami, a następnie zachodzi płaczem
  • po całym praktycznie nie przespanym dniu zasypia ok 22, budzi się na jedzenie je płacząc, po zjedzeniu nie jest w stanie usnąć,wydaje się bardzo wyspana leży 2-3 minuty i zaczyna znowu płakać, np. dziś wstała o 2 i do 4.30 cały czas płakała,a mama na zmiane z tatą kołysali co w rzeczywistości i tak nic nie dawało
  • Lenka nie potrafi poleżeć nawet 2 min sama w łóżeczku, w wózku czy w bujaku, nawet kiedy ktoś jest w pobliży, wszystko kończy się płaczem
  • najlepsze jest to, że nawet na rękach Mała lulana, bujana, kołysana, przytulana płacze
  •  cały czas macha energicznie rączkami, zaciska piąstki, ew drapie sie sama po buzi, mnie drapie, przy czym płącze i wygina się z całych sił
  •  zasypia jedynie na rękach, odłożona do łożeczka momentalnie otwiera oczy i zaczyna płakać
  •  ostatnio nawet podczas spacerów płacze
  • usypianie to koszmar, czasami trwa nawet od 19 do 24, schemat usypiania, zasypiania, spania powtarza się czasami nawet kilka razy jednego wieczoru
  • kąpiel już nie sprawia Lence przyjemności jak kiedyś, a ubieranie to jeden wielki wrzask


Na początku jej ciągły płacz usprawiedliwiałam, a to skokiem, a to traumą po badaniu itd. Ale dziś wiem, że to nic z tych rzeczy... kolki raczej w 3 miesiącu życia nie dostałaby, prawda? Skok rozwojowy nie trwa wiecznie, fakt że niektóre etapy trwają tygodniami, ale u Lenki to się wgl nie sprawdza mimo, że liczę tyg normalnie i jak dla wcześniaka... Trauma to chyba też nie jest, bo sam płacz w tych objawach przecież nie występuje.Więc rozłożyłam ręce... wziełam się za czytanie książek, poradników, zaczełam szukać w sieci podobnych objawów i jedyne co wpadło mi w " ręce " to nadpobudliwość niemowlęca.  Nie chcę szukać na siłe chorób córci, ale objawy nadpobudliwości z objawami Lenki się niestety zgadzają... Dlatego jutro jedziemy do lekarza, mam nadzieje, że coś sie wyjaśni...

poniedziałek, 28 października 2013

3 miesiące razem!

26 Lenusia skończyła trzy miesiące, mimo, że powinnam traktować Ją jak miesięcznego niemowlaka, Lenka potrafi zaskakiwać. :) Może nie potrafi wszystkiego jak 3 miesięczne dziecko, ale jak na " miesięczną "  dziewczynkę potrafi naprawdę wiele.:) m.in:
- rozgląda się
- reaguje na głos
- z zaciekawieniem słucha pozytywki
- sama podnosi i utrzymuje główkę
- trzyma różne przedmioty w rączce
- sama przekręca się z boku na plecki
- uśmiecha się chyba już świadomie, kiedy się do niej mówi
- powoli gaworzy
- waży ok 4.5 kg
- mierzy 57 cm
Może to nic nadzwyczajnego ale dla mnie to piękne postępy. :)

I nareszcie ma już całkowicie dojrzałą siatkówkę!!! Hura, dziś po raz ostatni byliśmy na okropnym badaniu oczek! :) Poza tym jestem już starsza i daje popalić rodzicom, śpię coraz mniej w ciągu dnia, chyba, że mama zabierze mnie na dłuuugi spacer, w nocy z reguły budzę się raz w nocy, czasami zdarza mi się dwa razy, jem nie za wiele w granicach 90-120ml , ale mimo wszystko ładnie przybieram na wadzę, ostatnio tylko ręce mnie satysfakcjonują, leżenie w ogóle mnie nie interesuje, lubię być w centrum uwagi, bo leżąc sama wpadam w płacz. Ano takie są skutki rozpieszczania dzieciaczków przez babcie i dziadków.


A taka już jestem duuuża :)





A to moje Serduszka najdroższe :) 



środa, 23 października 2013

Jesień naszym okiem.

Jesień w naszej miejscowości niestety nie wygląda już tak pięknie jak u Was, ostatnio było u Nas bardzo wietrznie i wszystkie piękne i złote liście opadły, jakoś nie zwróciłam na to uwagi, dopiero dziś kiedy wyszłam na spacer z Lenką z zamiarem zrobienia kilka fajnych jesiennych fotek. No nic nie udało się, ale przynajmniej zrobiłyśmy sobie fajny długi spacer nad Wieprz.:) Lenusia spała nieprzytomna, a Mama delektowała się słonkiem. A to nasza jesienna fotorelacja.














No i Lenka oczywiście :)










środa, 16 października 2013

Już po szczepieniu.

Jesteśmy już po, nie ukrywam, że trochę bałam się tego szczepienia, może nie tyle szczepienia co reakcji Lenusi, a muszę Ją pochwalić, Lenka była bardzo dzielna! Miała dwie szczepionki i przy pierwszym ukłuciu nawet nie zapłakała, przy drugim już tak, bo podobno w udo bardziej boli niż w rączkę. Lenka miała dwa szczepienia, szczepionkę skojarzona 3w1 i od pneumokoków. Kalendarz szczepień Lenki trochę różni się od szczepień noworodka urodzonego w terminie. Nigdy nie słyszałam od szczepionce skojarzonej 3w1, zawsze było głośno o 5w1, 6w1 a jednak coś takiego istnieje. Lenusia miała kupe szczepień jeszcze w szpitalu więc harmonogram jej szczepień jest trochę zaburzony. Na pewno niezbędna była szczepionka od pneumokoków z racji wcześniactwa Lenki, była ona narażona dużo bardziej na owe wirusy niż przeciętny bobas. Oczywiście miałam wybór, ale nie zastanawiałam się ani chwili, myślę jeszcze o szczepionce od rotawirusów. A co Wy sądzicie o tych szczepieniach drogie mamy? Czy zaszczepicie/ zaszczepiłyście swoje pociechy od pneumokoków i rotawirusów, a może jesteście przeciwne? Opinie na ten temat są bardzo różne ja mimo to uważam, że warto zaszczepić swoje Maleństwo. A poza tym na wizycie dowiedziałyśmy się, że Lenusia waży już równiutko 4kg i ani gram więcej, mierzy już 56 cm. Dla mnie już i aż, porównując wagę urodzeniową (1450g) i jej miare ( 43 cm) dla Was pewnie dopiero... :) Pediatra Lenki jest z Niej bardzo zadowolna i mama również. :) Mam nadzieje, że Lenka w nocy nie będzie gorączkować, bo jak na razie jest spokojna, nie marudzi tylko cały czas śpi jak zaraz po porodzie. Idę się jeszcze z Nią poprzytulam przed sen i kładziemy się spać. :) Do zobaczenia. :)